Cały dzień padało, więc zamiast zwiedzać od rana robiłam głupstwa. Byłam niewyspana, bo trafiłam na najgorszy płatny nocleg w moim życiu. Sprawdziłam pogodę i wyjazd gdziekolwiek za miasto nie miał sensu. W mieście wchodziły w grę aktywności wyłącznie pod dachem. I tak trafiłam do japońskiej Maid Cafe.
Padło na Akhibarę. Zepsuty aparat plus nuda sprawiły, że ten znany z elektroniki dystrykt wydał mi się szczególnie interesujący. I tak rozglądając się za tanim aparatem (ale, żeby był z niego jakikolwiek większy pożytek – wodoodpornym) odkryłam, że mój i tak marny nocleg właśnie wyrzucił mnie na bruk. A że noc wypadała w sobotę to w ramach last minute noclegi kosztowały 1200zł plus.
Kupiłam więc aparat i w przypływie „będzie co będzie” trafiłam do pobliskiej Maid Cafe. Tworu, który prawdopodobnie tylko w Japonii miał prawo odnieść sukces.
Przebrane za pokojówki młode (bardzo młode) dziewczyny obsługują, o dziwo, nie tylko podstarzałych, pragnących dziewczęcego piękna, mężczyzn. W różowych wnętrzach, przy różowych kubeczkach, siedzą koleżanki przy kawie, nastolatki, dorosłe kobiety, mniej i bardziej dorośli mężczyźni i ja, jedyny obcokrajowiec.
Tanio nie jest, najwyraźniej przebrania i niebanalne towarzystwo kosztuje.
Za wstęp płaci się ¥600. Później musimy wybrać pomiędzy różnymi zestawami – samym napojem, napojem z deserem, z daniem obiadowym, etc. w komplecie jest też zdjęcie z kelnerką. Bo w środku zdjęć robić nie wolno. Chyba, że jedzeniu.
Niektórzy goście zabawiani są grami, co zapewne wiąże się z dodatkowym kosztem, ponieważ większość nudzi się samotnie.
Co jakiś czas na scenie pojawia się któraś z kelnerek i woła gości, którzy właśnie ją wybrali sobie do pamiątkowego zdjęcia. Bo kelnerkę też można wybrać. Już po złożeniu zamówienia przed nasze oczy trafia tablica ze zdjęciami dostępnych w danym momencie „pokojówek”. Jest nawet jedna blond „piękność”, ale nie cieszy się zbytnim powodzeniem.
Zdjęcie dostaję na trójkątnej podstawce, a wraz z rachunkiem otrzymuję też kartę uznania za wzorowe zachowanie dla „mastera”. W tej Maid Cafe wszyscy zachowują się wzorowo, co zresztą skrzętnie opisuje bardzo dokładny regulamin umieszczony w menu.
Czy warto? Na pewno nie dla posiłku. Jeśli mamy zbędne 100zł, które chcemy wydać na napój z deserem – czemu nie. Ale do mnie przebrane dziewczyny, zwłaszcza za taką cenę, nie przemówiły.
Przykładowe ceny:
¥600 – wstęp (za godzinę)
¥1200 – zestaw napój + zdjęcie
¥1600 – zestaw napój + deser + zdjęcie
¥1900 – zestaw napój + danie + zdjęcie
¥1800 – zestaw napój + niespodzianka + zdjęcie
Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.
Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u.









Ewa Jermakowicz





