Marcin Wesołowski z bloga Wojazer.co tylko w tym roku odwiedził 10 krajów a w zagranicznej podróży spędził dokładnie 59 dni. Co roku bardzo dokładnie planuje wszystkie weekendy i święta, a mimo wielu wyjazdów, nadal niektóre dni urlopu przechodzą mu na następny rok. Poznajcie jego przepis na podróże na etacie, zobaczcie czym się zajmuje na co dzień i jak znajduje czas i pieniądze na swoją największą pasję.
Marcin z wykształcenia jest amerykanistą, z zawodu hotelarzem. Studia amerykanistyczne robił z myślą o powrocie do Chin i podjęciu pracy akademickiej w prowincji Zhejiang, gdzie mieszkał. Zaraz po skończeniu studiów magisterskich postanowił zostać w Polsce i zatrudnił się w małej firmie, która na przestrzeni lat znacznie się rozrosła. Obecnie prowadzi hotele w Krakowie, a szczególnie ważny jest dla Marcina ten na Rynku Głównym. W swojej pracy na co dzień spotyka ludzi z całego świata, którzy zatrzymują się w jego hotelach.
Rusz w Podróż: Prowadząc „typowy” tryb życia, dzieląc swój czas pomiędzy pracę, dom, rodzinę i przyjaciół, każdy z nas układa sobie priorytety. Powiedz jak wygląda szczyt Twojej listy. Z czym podróże wygrywają a z czym przegrywają?
Marcin Wesołowski: Podróże są moją największą pasją, jednak na pierwszym miejscu zawsze stoi rodzina – nie tylko moja żona, ale także dwie inne wspaniałe kobiety mojego życia – mama i siostra. Potem jest praca, która pozwala mi realizować moją pasję, i w której lubię być. Warto lubić, co się robi! Szczególnie, gdy pracuje się z tak niepowtarzalnym zespołem!
RwP: Ile masz dni urlopu w roku?
Marcin: Formalnie mam 26 dni urlopu, jednak często kilka dni przechodzi mi na następny rok.
RwP: A ile dni w roku przeciętnie spędzasz w podróży? Czy zawsze są to wakacje czy liczysz też ewentualne podróże służbowe? Ile dni w tym roku spędziłeś w drodze?
Marcin: Co roku w podróży (poza krajem, bo tylko te liczę w statystykach), spędzam 55-60 dni, czyli po prostu dwa miesiące w roku. Do statystyk nie wliczam wyjazdów służbowych ani weekendów spędzanych gdzieś w Polsce. 2014 rok zamknie się liczbą 57 dni spędzonych poza krajem.
RwP: „Czy Ty w ogóle pracujesz?” Pewnie nie raz słyszałeś już to pytanie. Wiemy już, że pracujesz. Podpowiesz więc moim czytelnikom w jaki sposób znajdujesz czas na tyle podróży?
W zasadzie odpowiedź jest prosta – każda możliwa wolna chwila lub chwil kilka, może być zagospodarowana na podróż. Zwykle dwa razy w roku spędzam na większych podróżach, a między nimi realizuję wyjazdy weekendowe lub kilkudniowe.
Najważniejsze rzeczy to zagospodarowanie wszystkich układów wokół długich weekendów. Ponadto, w mojej branży hotelowej, długie weekendy to czas wyjątkowo aktywny, więc bywa i tak, że wtedy pracuję (nawet w święta wolne od pracy), a moją obecność w biurze w te dni odbieram sobie w innym dogodnym dla siebie terminie. W ten sposób kreuję tak zwane przedłużone weekendy.
Powodzenie w zarządzaniu czasem i planowaniu jest zależne także od dobrej woli kogoś, kto jest nad Tobą. Jako szef firmy mam nad sobą właściciela, który jednak także jest wielkim fanem podróżowania. Co więcej, moje asystentki i w zasadzie każda osoba w firmie jest zapalonym, mniejszym lub większym podróżnikiem. Poza pracą, każde z nas ma niezwykłą pasję, więc wspólne zrozumienie i zarządzanie czasem całej drużyny, jest o wiele łatwiejsze – po prostu musimy synchronizować nasze kalendarze i informować się nawzajem o planowanych wyjazdach.
RwP: A nie chciałbyś rzucić wszystkiego i wyruszyć w długoterminową podróż dookoła świata?
Marcin: Kiedyś tak, ale jeśli masz w miarę komfortowe życie w Polsce, pracę, którą lubisz i w której zarabiasz tyle, że możesz realizować to (przecież nie najtańsze) hobby, to w zasadzie po co? W Polsce jest rodzina, są przyjaciele, są sąsiedzi, znajomi, pies, jest Kraków ukochany. W pewnym momencie jest tego za wiele, by po prostu to rzucić. Poza tym nawet z najwspanialszych podróży, fajnie się wraca, jeśli cieszy Cię to, co masz tu na miejscu!
RwP: Z dużym wyprzedzeniem musisz planować w pracy urlop? Jak Twój szef podchodzi do Twojego hobby?
Marcin: Tak jak wspominałem – cała nasza firma to ludzie z podróżniczym zacięciem. Każde z nas dobrze wie, kiedy może planować wyjazdy, a kiedy musi być na miejscu. Wysoki sezon w Polsce to czas intensywny dla biznesu, dlatego wtedy uciekamy tylko na krótkie wypady. Niski sezon, od listopada do marca, to czas wytężonych podróży dla każdego z nas. W związku z tym często uciekamy do dalekich krajów, gdzie wtedy jest po prostu cieplej. Moje wyjazdy obecnie zaplanowane są do września 2015 roku i na wszystkie wyjazdy posiadam już bilety.
RwP: Masz czas na przygotowania przed wyjazdem? Czy może zlecasz organizację innym?
Marcin: Absolutnie nie! Wszystko organizuję sam. Lubię intensywne życie – praca, spacer z psem, czas dla żony, czas na pisanie bloga i czas na czytanie oraz planowanie. Czasami mam wrażenie, że nie wszyscy wiedzą, jak bardzo czasochłonne jest całe to podróżnicze blogowanie. Aby stworzyć coś ciekawego, nie tylko trzeba gdzieś wyjechać, ale także należy coś przeczytać, oglądnąć, zrobić zdjęcia, wybrać je. Na końcu pozostaje jednak niesamowita satysfakcja!
RwP: Temat na deser, zazwyczaj najbardziej dyskusyjny, czyli zarobki. Zapewne zdarzyło Ci się usłyszeć, że musisz dużo zarabiać, żeby tyle podróżować. A jak jest naprawdę?
Marcin: Nie chcę mydlić oczu i mówić, że podróżuję za grosze. Ten etap mam za sobą. Zarabiam na tyle dobrze, by pozwolić sobie na decydowanie jak chcę podróżować – tanio, czy może trochę drożej. Nie bawi mnie podróżowania jak najtaniej, bawi mnie jak najlepsze optymalizowanie kosztów i relacja jakości do ceny. Dla przykładu – nie najtańszy lot, ale lot najtańszy z najlepszym układem, czyli nie 30h, żeby dolecieć do Indii, a raczej 9h łącznie z przesiadką w świetnej cenie. Nie najtańszy hostel, ale raczej fajny hotel w nietypowej cenie. Jest to związane z podróżowaniem po sezonie, kiedy wszędzie jest po prostu dużo taniej, szczególnie w Europie. Nie chcę, żeby mnie źle zrozumiano – to nie jest tak, że szastam pieniędzmi na prawo i lewo. Bardziej chodzi o to, że jeśli mam tydzień na Islandii, to chcę go spędzić efektywnie. Aby spędzić ten czas efektywnie, raczej będę musiał zainwestować w wynajem auta, aniżeli liczyć na autostop, który może się zjawić, albo i nie zjawić. Gdybym miał trzy miesiące przerwy między semestrami studiów, jasne, mogę sobie wtedy jeździć tanio i powoli, ale dla kogoś, kto ma 26 dni urlopu w roku, czas to waluta najcenniejsza!
RwP: Powiedz coś od siebie. Dobre słowo, wskazówka dla osób, które chciałyby zacząć podróżować.
Marcin: Nie chcę pisać jakichś banałów o tym, że podróżowanie otwiera oczy i rozwija, i że każdy może to robić. Moim zdaniem nie każdy. Moje wskazówki opisałbym tak:
– jeśli masz mało kasy, nie jest to żadna wymówka. Chcesz podróżować, to podróżuj! Polacy są specjalistami od taniego podróżowania i robią to genialne. Blogów o tanim podróżowaniu w Polsce jest pełno i często należą do tych najbardziej znanych!
– jeśli lubisz na coś oszczędzać, załóż sobie jakiś okres czasu i kwotę, którą chcesz uzbierać. Gdy ją uzbierasz, pojedź gdzieś! To dopiero smakuje cudownie, gdy sam sobie na to zarobisz i sam zorganizujesz!
– jeśli masz w życiu kasę a nie podróżujesz, to nie wiem co jest nie tak. Pewnie należysz do tych, którzy nie lubią. Nie płać biurom podróży, użyj kapitał, który masz i poczuj się jak pan własnego losu. Jeśli nie wyjdzie, wróć do biura podróży.
Podsumowując – dla chcącego nic trudnego! Polska blogosfera podróżnicza jest pełna niesamowitych historii, ludzi, rozwiązań. Wystarczy poszukać, poczytać i w końcu spróbować!
*Zdjęcie przesłane przez Marcina.
Koniecznie zajrzyj na bloga Wojazer.co.
Zobacz także poprzedni wpis w serii „Podróże na etacie” oraz wywiad z Piotrem.
Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.
Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów Not Just the Dreams na facebook’u.







Ewa Jermakowicz





